20. 12. 2013 Premiera Traviaty w Operze i Filharmonii Podlaskiej!

oifp logo

Soliści, chór, orkiestra, ekipa techniczna – wszyscy przygotowują się do premiery. 20 grudnia w Operze i Filharmonii Podlaskiej wielka premiera opery Giuseppe Verdiego „Traviata”. Krytycy muzyczni określają  tę operę jako  najdoskonalsze  dzieło kompozytora.

Próby trwają już w dekoracjach. Wprowadzane są kolejne elementy. Dziś rano zainstalowany został wielki basen wypełniony 16 tysiącami  litrów wody. Obok „zasadzone” zostały wielkie palmy.

Z chórzystami Opery i Filharmonii Podlaskiej od kilkunastu dni pracuje intensywnie choreograf Maciej Prusak. Ten wrocławianin współpracuje z reżyserami i zespołami w 06prusakróżnych polskich teatrach dramatycznych i muzycznych. Zajmuje się od wielu lat choreografią i ruchem scenicznym. Z reżyserem „Traviaty” Roberto Skolmowskim Prusak współpracował w 2008 roku w  Operze Śląskiej w Bytomiu przy realizacji kantaty „Carmina Burana”. Gdy przyjechał do Białegostoku zapowiedział: „Najpierw muszę poznać zespół, zobaczyć jakie są oczekiwania, a przede wszystkim poznać ich możliwości ruchowe.” Po kilku dniach wydał opinię:  „Cały ten chór jest rozruszany.  Nie ma „krępacji” z jaką spotykałem się wcześniej w operach. Oczywiście jedni ruszają się lepiej, inni gorzej, ale generalnie ruszają się – to jest wielki sukces tego zespołu. Problemem więc nie jest to jak „uruchomić” chór, ale to, że na scenie pojawia się wiele osób.  Po raz pierwszy pracuję z tak wielką grupą.” – opowiada Maciej Prusak.  Na scenie w pewnym momencie jest około 130-tu osób.

Idea jest taka, że wszystko odbywa się w karnawale – wyjaśnia koncepcję choreograf.  „Myśląc stereotypowo: karnawał – Brazylia – Rio – samba. Nie chciałem jednak by to było dosłowne: jeden do jednego.  Chciałem nadać temu jakąś dziwną  formę. Stąd cytaty z karnawału,  z samby. To wszystko chciałem jednak bardziej uformalnić, udziwnić, pokazać, że ten cały świat jest dziwny. Dlatego bawimy się rytmami: raz wchodzimy w czysty realizm, a za chwilę dzieje się w ciałach coś dziwnego. Czasami chórzyści ruszają się jak nakręcane pozytywki”.

Warto dodać, że w spektaklu  pojawi się też część Chóru Dziecięcego Opery i Filharmonii Podlaskiej. Dzieci specjalnie do jednej ze scen w „Traviacie” uczyły się żonglerki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *